CIS - charakter, inteligencja, sarkazm. A także plotki i marudzenie egzystencjalne.
statystyka
poniedziałek, 10 marca 2014
PYRKON 2014

PYRKON

Miejsce: teren Targów Poznańskich

czas: 21-23 marca

Na 98% będę tam prowadzić kilka punktów programu i ogólnie cieszyć się życiem.

pt 16:30 - Aula 2 - Literacka - [Panel] Miłość niejedno ma imię - szczególnie w fantastyce
Blok programowy:
Literacki
Czas trwania: 1.00 godz. (bez 10 minut na przerwę przed kolejnym punktem)
Opis: Czy obcy kochają inaczej? Jak czasoprzestrzeń wpływa na ideał piękna? Jak stworzyć fantastyczną opowieść o fantastycznej miłości? Te i inne pytania zada uczestnikom: Marcinowi Przybyłkowi, Ewie Białołęckiej, Jackowi Komudzie, Rafałowi Kosikowi; Klaudia Heintze.

pt 22:00 - Aula 1 - Omegaverse – a cóż to takiego?!
Blok programowy:
Literacki
Czas trwania: 1.00 godz. (bez 10 minut na przerwę przed kolejnym punktem)
Opis: Uwielbienie fanek dla konkretnego fandomu – czy filmowego, czy książkowego – ogromnie często przejawia się w zestawianiu romantycznych par bohaterów, nawet jeśli w dziele oryginalnym nie pałają do siebie gorącym uczuciem. Tak jakby miłość rodziła miłość.

nd 00:00 - Filmowa - Sherlock Holmes: adaptacje filmowe i telewizyjne
Blok programowy:
Filmowy
Czas trwania: 2.00 godz. (bez 10 minut na przerwę przed kolejnym punktem)
Opis: ... czyli kto tak naprawdę brał ten siedmioprocentowy roztwór.
Sherlock Holmes gości na ekranach już od ponad stu lat, od 35-sekundowego nagrania w roku 1900 do najnowszego sezonu Sherlocka BBC. Nie zawsze jednak występuje w poważnej, wiktoriańskiej formie. Bywa animowany, wskrzeszany, przenoszony w czasie, odmładzany, żeński, obcojęzyczny i wymyślony przez pacjenta psychiatrycznego.

nd 10:00 - Scena - Spotkanie autorskie z Olgą Gromyko
Blok programowy:
Literacki
Czas trwania: 2.00 godz. (bez 10 minut na przerwę przed kolejnym punktem)
Opis: Zapraszamy na spotkanie z Olgą Gromyko, autorką cyklu "Wiedźma", która opowie o sobie i swojej twórczości literackiej. Obecna będzie również tłumaczka Olgi Gromyko na język polski - Marina Makarevskaya.

W sprzedaży u niżej podpisanej będą dostępne filcowe myszy, koty i cthulhu.

Ewa Białołęcka



czwartek, 05 września 2013
Ahoj, Brytanio, nadchodzę!

Jutro wieczorem będę się przechadzać po Baker Street. Serio-serio. Karta pokładowa wydrukowana, plecak spakowany, ogórki kiszone i polska kiełbasa w lodówce. Transport na lotnisko załatwiony. Osoby, które posiadają mój numer telefonu proszone są o niedzwonienie aż do 19 września, bo i tak nie odbiorę. Wraz z Serathe będziemy się pławić w londyńskiej atmosferze i chodzić tropami naszych ulubieńców, czyli Doktora i Sherlocka. Nie mam nadziei, że natrafimy akurat na plan zdjęciowy któregoś z tych seriali, ale na pewno obmacamy TE drzwi z numerkiem 221b. No i wybieramy się do Cardiff, zwiedzić wystawę Doktora, oraz powłóczyć się po wiadomym placu, pod wiadomą fontanną.

Z powodu wyjazdu zawieszam tłumaczenie „2112”, ale obiecuję, że update pojawi się jeszcze przed końcem września.

Poza tym wizytuję również Katowickie Targi Książki i będę się udzielać programowo 21 i 22 września (można sprawdzić w programie gdzie i kiedy dokładnie).

*

Zrobiłam kotu dobrze i podarowałam mu pudło z sianem. Kot jest zachwycony. Mam kota w sianie i jednocześnie siano na połowie pokoju. Jednak nie mam serca Ryżykowi tego zlikwidować – tyle kociego szczęścia za niecałe 2 zł. Przynajmniej ładnie pachnie.

*

Wczoraj wieczorem usłyszałam ŁOMOT. Rozejrzałam się podejrzliwie, szukając źródła (czyli jakiegoś kota). Ryżyk spał (chwilowe błogosławieństwo), Tori siedziała na parapecie i żadne z nich nie mogło być źródłem dźwięku. Łomot się nie powtórzył, więc uspokojona wróciłam do swoich zajęć. Resztki łomotu odkryłam po jakimś czasie, kiedy otworzyłam lodówkę: na najniższej półce poniewierały się szczątki szklanej butelki i rozlewał niewielki staw podpiwka. Przetrzymany nieco za długo napój zwiększał coraz bardziej ciśnienie (w zimnie? osobliwe) aż wreszcie eksplodował. Wniosek: stosować butelki plastikowe.



piątek, 26 lipca 2013
KOCIA FOCIA

 

Mały kot i wielkie geranium czyli nauczyliśmy się wchodzić na parapet.

 

Śpimy w różnych miejscach i różnych pozycjach, ale najczęściej na miękkiej kołderce, w luksusie.

 

Bardzo urośliśmy i wyładnieliśmy. I potrafimy już wejść na półkę, ale na razie nie czytamy.

Tagi: kot
20:29, toroj , NIUFSY
Link Komentarze (8) »
środa, 10 lipca 2013
Kociak

Jego Niskość Pan Kot. W domu od niedzielnego wieczora, teoretycznie otrzymał imię Rudi Drugi, ale ja i tak nazywam go Młody.

Wydaje się nastawiony na kilka określonych funkcji, zmieniających się chaotycznie: jeść, pobiegać, jeść, poskakać, jeść, mleczko, na parapet, jeść, napaść na ścierkę/torbę foliową/nogawkę, jeść, wleźć na klawiaturę, zrobić grzbieta na tego drugiego kota, kuwetka, drzemy pysk pod lodówką, balkon, jeść, doniczka, zrobić grzbieta na odbicie w lustrze, parapet, kanapa, ryms-śpimy.

Już jest wesoło, a będzie weselej.

wtorek, 25 czerwca 2013
KONKURS

Konkurs Literacki FanFiction !

Zapraszamy do udziału w konkursie literackim na opowiadanie FanFiction! Na laureatów, poza sławą i chwałą, czekają nagrody rzeczowe i publikacja w Informatorze Szedariady. Przewodniczącą Jury jest Gość Szedariady – Ewa Białołęcka, największa wśród pisarzy fantasy znawczyni i twórca fanfików w Polsce! 

TUTAJ DOWIESZ SIĘ WIĘCEJ

 

A tutaj jest link do strony konwentu SZEDARIADA

 

sobota, 01 czerwca 2013
Notka wyjaśniająca

To nie jest prawdziwy wpis, tylko notka wyjaśniająca, dlaczego nie ma wpisu. Po podróży na wrocławskie Dni Fantastyki, które jakimś dziwnym trafem nałożyły się na Dzień Matki i komunie (oraz dość marną pogodę) wróciłam do domu i natychmiast wpadłam w wir pracy, dosłownie. Innymi słowy, zap…ieprzam jak mały samochodzik, od rana do nocy, odliczając kolejne dni do terminu i przerobione stronice. A odpoczynek wygląda tak, że ustalam: od tej do tej godziny robię redakcję, bo wymaga mniej klikania w klawiaturę, a potem wracam do tłumaczenia, które jest cięższe fizycznie i umysłowo. W międzyczasie moczę puchnące ręce w zimnej wodzie i smaruję ramię maścią z ketonalem. Ktoś coś mówił o łatwym życiu człowieka parającego się słowem? Nie słyszę. Jeżeli wszystko się uda, w sierpniu czeka was niespodzianka, więc trzymajcie kciuki. Nie powiem nic więcej.

PS. We Wrocławiu spotkałam Marka Hoddera, ale o tym napiszę za dwa tygodnie, okej?

piątek, 10 maja 2013
Pesymistyczna Łączka Kłapouchego

Po długiej przerwie Kłapouchy wznawia działalność. Nowa notka TU.

poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Światowy Dzień Ziemi

Światowy Dzień Ziemi

Z tej okazji wybrałam się na całkowicie prywatną akcję sprzątania chaszczy. Piwoszy, rzucających puszki i butelki gdzie popadnie, w tym roku również nie brakuje. Plon jednego niezbyt nawet długiego spaceru to jedna wielka siatka całkowicie wypełniona pozgniatanymi puszkami i druga mała. Jakbym się uparła, zebrałabym trzecią – z plastikiem. Szkło zostawiam, niestety, jest po prostu za ciężkie, poza tym i tak przeważają puszki. W zeszłym roku przy okazji warsztatów ornitologicznych dowiedziałam się pewnej bardzo ważnej rzeczy: puszki z resztkami piwa działają jak doskonały wabik na owady i niestety zarazem jak pułapka. Wiele owadów włazi i już nie wychodzi, zdychając w środku. Taka puszka to trumna dla kilka, kilkunastu, czasami nawet kilkudziesięciu żuków. Zapuszkowany owad nie zutylizuje odchodów czy padliny, ani sam z kolei nie stanie się pokarmem dla ptaków. Jedna cholerna wyrzucona puszka z resztką piwa potrafi zachwiać ekosystemem sporego kawałka łąki. A ja zebrałam ich dzisiejszego dnia chyba ze 60 albo i więcej.

Teoria „nagrody automatycznej” wydaje się potwierdzać. W zeszłym roku za sprzątanie środowiska się mi znalazł w plenerze czterdziestopięciolitrowy plecak (brudny jak nieszczęście ale poza tym całkowicie sprawny i nieuszkodzony) a teraz na zachętę Bliżej Nieokreślona Siła Sprawcza podrzuciła dwie nietknięte puszki piwa Dębowego. Dziękuję, postaram się nie zawieść pokładanego we mnie zaufania, choć nie wiem czy zdołam sprzątnąć cały ten syf, zwłaszcza tam, gdzie jakieś niemyte świnie urządziły sobie dzikie wysypisko. No ale alleluja i w górę serca.

Koniecznie obejrzyjcie bardzo uważnie dzisiejszy baner Google.



środa, 17 kwietnia 2013
Nowe biżuty.

Zgodnie z zapowiedzią, Winchesterowie.

Bad Boy.

Puppy Eyes.

I jeszcze jakiś anioł się przyplątał.

Reszta TUTAJ.

Od pewnego czasu zastanawiam się nad tematem nowej notki i nie przychodzi mi na myśl nic poza kanibalizmem oraz faceci-są-beznadziejni. Wiosenny spadek wena blogowego?

poniedziałek, 15 kwietnia 2013
Zdecydowanie SHERLOCKED

Dnia dzisiejszego Toroj wybrała się na zakupy do pobliskiego marketu typu Biedronka, dla odprężenia słuchając na zakupach muzyczki z podręcznego smartfona. W pewnym momencie ktoś do niej ZADZWONIŁ. Dzwonił uparcie i zaniepokojona Toroj wygrzebywała telefon z kieszeni kurtki, plącząc się w kabelku, pukała po ikonkach, usiłując coś zrobić - i dopiero po upływie prawie minuty zorientowała się, że nikt nie dzwoni, tylko w folderze z muzyką filmową właśnie leci sobie motyw z "Sherlocka". Kurtyna.

*

Utrzymując się w nastroju: wystawiłam na allegro box sherlockowy TU i kto chce, może go nabyć. Jutro do towarzystwa przybędą mu dwa witrażowe motyle i trochę malowanych aniołków, a pojutrze, miejmy nadzieję, cały zestaw biżutów z Deanem, Samem i Castielem. Johna Winchestera nie będzie, bo go nie lubię.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6