CIS - charakter, inteligencja, sarkazm. A także plotki i marudzenie egzystencjalne.
statystyka
sobota, 28 lipca 2012
Biedny miś i inne stwory

Biedny miś i inne stwory

Dawno tu nic nie pisałam, ale po prostu sfera blogowa przestaje być moim dominium. Zmartwychwstanie postępuje systematycznie. Mam też sporo zajęć, sporo pracy i jestem aktywna ruchowo, co też zabiera czas. Niemniej chyba nadszedł czas pewnego rozliczenia i wyjaśnienia, czemu tak zniknęłam i co się właściwie stało.

Za powody rozstania pary małżeńskiej tradycyjnie uważa się: alkoholizm, przemoc domową i zdradę. Cała reszta jest spychana na margines jako małoważna, niepojęta i wręcz grzeszna w tym naszym katolickim kraju, w którym wg kościoła powodem do rozwodu nie są nawet te trzy pierwsze elementy, a co dopiero wspominać o czymś innym. Nie może być wszak czymś takim palenie papierosów, choć cały dom śmierdzi niemożebnie. Ani brak higieny któregoś ze współmałżonków, choć żołądek się wywraca, kiedy taka osoba nie myje się po kilka dni i zwyczajnie cuchnie. (Idealny środek antykoncepcyjny...) Ani nieudane pożycie erotyczne (zaciśnij zęby i cierp, kobieto, w imię wyższej idei). Albo chrapanie – to niby wygląda tak zabawnie z boku, ale jak się każdej nocy leży bezsennie koło źródła ogłupiającego hałasu, można zwyczajnie zwariować. Brakiem snu torturuje się więźniów! A tu człowiek jest więźniem, cholera, we własnym domu! I to jeszcze nawet poskarżyć się nie może. Przykłady można mnożyć.

Osobną parą kaloszy jest zaś tak zwany typ „Biedny Miś”. Biedny Miś charakteryzuje się pełną nieporadnością życiową lub takową udatnie symuluje. Jak poodkurza to niedokładnie, jak nawet pozmywa, to na 100 procent nie wytrze zachlapanej przy tym podłogi i wszelkie takie czynności trzeba po nim poprawiać, więc ostatecznie współmałżonek macha ręką i robi wszystko sam. Ugotowanie czegokolwiek również zwykle przekracza możliwości BM. Pralka jest pewnym nieokreślonym przedmiotem, stojącym w łazience, a czyste ubrania materializują się w szafie niepojętym dla BM sposobem. BM jest zwykle również osobą pechową, głęboko niezrozumianą przez otoczenie, czyt. pracodawców, znajomych, rodzinę itd. ma większą lub mniejszą depresję, a o wszelkie swoje niepowodzenia obwinia osoby trzecie lub nieokreślone fatum. Dość często jest hipochondrykiem, wymyślającym sobie dolegliwości urojone lub wyolbrzymiającym te istniejące, co jest świetnym kamuflażem, gdyż nikt przecież nie będzie wymagał czegoś od osoby CHOREJ. Łączy się z tym wstręt do aktywności ruchowej, a ulubionym zajęciem BM jest przesiadywanie przez telewizorem lub komputerem i pochłanianie przekąsek. Postawa życiowa BM to siedzenie z założonymi rękami i czekanie na cud. Kiedy zostaje bezrobotnym, będzie tym bezrobotnym bardzo długo, gdyż żadna proponowana praca nie będzie spełniała jego aspiracji, które, nie ukrywajmy tego, przestawiają się w ten sposób, że BM miałby dostawać dużo kasy za samo pojawienie się. Jeśli miałby sobie ubrudzić rączki, natychmiast znajdzie kilkanaście argumentów przeciw, jak również ucieknie demonstracyjnie w chorobę, co się zawsze świetnie sprawdza, bo otoczenie jest współczujące i nie będzie przecież gnębić osoby chorej (patrz wyżej).

Żeńskim odpowiednikiem Biednego Misia jest Emokrólewna, ale o wiele rzadziej spotykana. Po prostu kiedy normalny, trzeźwo myślący facet po przyjściu z pracy musiałby jeszcze zrobić zakupy, obiad i ogarnąć resztę gospodarstwa, bo żona ma migrenę (ból żołądka, złamany paznokieć, nie miała czasu – wybrać dowolne lub wymyślić) to po iluś tam takich powtarzających się przypadkach doszedłby do wniosku, że mu się to w cholerę nie opłaca. Tymczasem kobieta obciążona Biednym Misiem (dość dobrym przykładem BM jest Ferduś Kiepski) kręci się w takim kieracie całymi latami, ustępując krok po kroku panoszącemu się coraz bardziej Misiowi i raptem się okazuje, że z młodej, pełnej optymizmu dziewczyny ze słodkim Misiaczkiem u boku stała się steraną, udręczoną czterdziestolatką, która musi utrzymywać bezrobotnego męża, ogarniać logistycznie cały dom (a jeśli w grę wchodzą dzieci to już się robi kompletne wariatkowo) i nie ma już od dawna czasu/pieniędzy dla siebie. Przy czym każda próba uwolnienia się z toksycznego układu prawdopodobnie zaowocuje potępieniem środowiska (z teściową na czele), bo przecież „on taki biedny”. Niestety, Biedny Miś zwykle jest jednak zwykłym nieudacznikiem, śmierdzącym leniem albo cynicznym bydlakiem pozującym na świętego męczennika – ramy naturalnie nie są tu sztywne. Wbrew pozorom jest to bardzo niebezpieczny typ.

Skąd ten cały powyższy wykład? Jak możecie się domyśleć, kopnęłam swojego Biednego Misia w dupę. I bardzo starannie pracuję teraz nad tym, żeby być szczęśliwa.

O czym w następnym odcinku.