CIS - charakter, inteligencja, sarkazm. A także plotki i marudzenie egzystencjalne.
statystyka
wtorek, 21 grudnia 2010
Melduję, że żyję

Melduję, że żyję. Ledwo żyję. Nie przypuszczałam w najkoszmarniejszych snach, że głupie malowanie głupiego jednego pokoju z głupimi czterema ścianami i głupim sufitem może się przerodzić w katastrofę z długofalowymi skutkami, jak jakieś tornado. Po pierwsze, wszystko co dało się rozmontować/spakować/wynieść z liwingrumu, zostało rozmontowane/spakowane/wyniesione. Gdzie? Do tzw. reszty mieszkania, gdzie i bez tego było ciasno, a potem zrobiło się jeszcze ciaśniej. Dzikim rykiem w ostatniej chwili powstrzymałam Smoka od zwalenia kupy gratów na łóżko, gdyż zostałam realnie zagrożona możliwością spania na klatce schodowej. W przedpokoju drzwi wejściowe blokował zwinięty dywan, a środek kuchni zajmował gigantyczny karton wypełniony świętym serwisem kawowym i innymi rzeczami z przeszklonej witryny. Po drugie, dodatkowym utrudnieniem było to, że „super zorganizowany” Smok co rusz odkrywał, że brakuje mu a to pędzla, a to szpachelki, która „na pewno gdzieś tu była” i tak dalej. W ten sposób ekipa malarska w składzie: Smok, Jego Brat i Pipok miała ciągle przestoje. W dodatku po pomalowaniu sufitu i dwóch ścian, MUSIELI pojechać do Szczecina, gdyż Pipok właśnie w Szczecinie znalazł wyjątkową okazję na kupno audi w dobrym stanie. W trakcie oczywiście zabrakło również farby, po która należało jechać do Praktikera, i operacja, która powinna zamknąć się w góra dwóch dniach, przeciągnęła się na dosłownie sześć. A kolejne sześć trwało sprzątanie po tym wszystkim. Tyle dobrego, że Smok nareszcie się zebrał w sobie i wywalił mnóstwo „przydasiów” zalęgających latami w szafkach.

Przydaś – przedmiot mało lub wcale nieużywany, ale teoretycznie mogący „się przydać” w bliżej nieokreślonej przyszłości. Zbieracz kurzu i zabieracz miejsca.

Zbędnik – przedmiot kompletnie nam nieprzydatny i nie wiadomo czemu w ogóle znalazł się u nas w domu.

Niezbędnik – przeciwieństwo zbędnika.

Durnostojka – zbędnik z rodzaju ozdobnych. Inaczej: bibelot.

PePe – prezent przechodni zwany także mahomem (wśród tolkienistów); przydaś lub zbędnik na tyle ładny i nieużywany, by mógł służyć za prezent. Niektóre pepy krążą całymi latami wśród znajomych, nierzadko wciąż w tych samych opakowaniach.

Panowie zdobyli się jeszcze na wysiłek poustawiania mebli, gdyż niestety jedna kobieta nie dałaby sobie z tym rady (triumfalne ha-ha-ha!) i zmyli się. Zostałam praktycznie sama z porządkami poremontowo/przedświątecznymi. Obecnie, po wyszorowaniu łazienki i kuchni, posortowaniu zawartości szafek i szafeczek, wywaleniu na śmietnik około ośmiu 120-litrowych worków gratów, wystawieniu na korytarz paru zbędników, pomyciu półek, odkurzaniu, praniu, myciu podłóg, zakupach, zapakowaniu większości prezentów, wywaleniu starego dywanu, zakupieniu nowego dywanu, rozłożeniu nowego dywanu w liwingrumie, upieczeniu miliona pierniczków, nastawieniu gara bigosu żeby sobie pyrkał, mogę się napawać swoim nowym salonem o ścianach w kolorach mandarynki i brzoskwini. Smok zlikwidował swój śmietnik w rogu pokoju (czyli inaczej biurko komputerowe), z drugiego rogu wyleciała wiekowa i rozlatująca się szafka, ze środka zaś wielki stół, wiecznie zawalony niezbędnikami i kubkami po kawie. Meble zmieniły konfigurację. Pokój się zrobił jakiś nienormalnie duży i jasny. Nowe ustawienie kanapy bardzo się podoba kotom, które z upodobaniem przesiadują na oparciu.

Ten spokój jest chwilowy. Jutro, jak mniemam, czeka mnie finalne sprzątanie sypialni, zakupy i marynowanie indyka. Choinkę ma kupić i ubrać Smok. Hm…

sobota, 18 grudnia 2010
Świąteczne pierniczki

Świąteczne pierniczki

Zgromadź składniki:

2 kostki margaryny
1/2 kg cukru
przyprawę do piernika
paczkę cynamonu (ok. 20 g)
2 łyżki miodu
4 jajka
1 kg mąki
2 łyżeczki sody

W kociołku dokładnie rozpuść margarynę, cukier, miód, przyprawę korzenną, cynamon, po czym niech ostygnie.
Do wystudzonej masy dodawać przesianą mąkę połączoną z sodą i roztrzepane jajka. Masę można początkowo wyrabiać drewnianą łyżką, później pozostają własne łapki.
Ciasto zawinąć w folię i na minimum 12 godzin wstawić do lodówki.

Po wyjęciu ciasto dzielimy na części, rozwałkowujemy i wycinamy foremkami lub nożykiem ciastka. Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 160 stopni ok. 10 minut, aż wyrosną, a wkłuwany patyczek będzie suchy.

Osobiście daję nieco więcej miodu. Przepis wielokrotnie sprawdzony.

PIERNIK

 3 szklanki mąki tortowej

1 niecała szkl. Cukru

3 jajka

1 szkl. miodu

1 łyżeczka zmielonych goździków

1 łyżeczka cynamonu

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1 szkl. masła

1 szkl. kwaśnej smietany

1 szkl. łuskanych orzechów

 

Białka oddzielić od żółtek. Żółtka utrzeć z cukrem na kogel-mogel i dodać miód. Do mąki dodać przyprawy i proszek. Mieszankę żółtek i miodu wlać do miski, po trochu dodawać stopione masło i mąkę na przemian, ciągle mieszając. Ubić pianę z białek, dodać do ciasta, wymieszać, na końcu dodać orzechy (całe lub posiekane, zależnie od gustu).

Piec około 2 godzin w 200 st. C.

Uwaga, temperatura i czas jest orientacyjny, każdy piekarnik piecze trochę inaczej.