CIS - charakter, inteligencja, sarkazm. A także plotki i marudzenie egzystencjalne.
statystyka
środa, 20 listopada 2013
Schematy

Obejrzałam niedawno film. Animowany. Polecony przez zwierza. No i niby nic, film jak film, nawet sympatyczny i zabawny, chwilami straszny. Bliżej mu do Burtona niż do Disneya i raczej bym nie pokazała go dziecku poniżej 10 roku życia. No ale nie o tym chciałam. W jednej z ostatnich scen postać męska mówi do postaci żeńskiej następujące słowa: „Poznam cię ze swoim chłopakiem, polubisz go”. Muszę przyznać, że zdębiałam, bo nigdy, absolutnie nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się zobaczyć w bądź co bądź kreskówce faceta, który całkiem otwartym tekstem określa swoją „nietradycyjną” orientację (i nie jest przy tym ukazany jako chichocący debil robiący czajniczek). I to jedno zdanie zarazem całkowicie (wstecznie) zmienia interpretację wszystkich jego czynów. Gość, który daje się dosłownie wyciągnąć spod prysznica atrakcyjnej blondynce, by włóczyć się po zakazanych okolicach i ryzykować zjedzenie przez zombi, wcale nie robi tego po to, by wywrzeć wrażenie na owej blondi, grać bohatera i w końcu dobrać jej się w nagrodę do majtek (nie żeby ona miała coś przeciw). Po prostu jest przyzwoitym facetem! Niezbyt rozgarniętym, ale opiekuńczym i no… po prostu w porządku.  

Od razu zaznaczam, że interpretowanie sojuszu Tymona i Pumby jako związku gejowskiego jest bardzo, ale to bardzo naciągane i nie ma solidnych podstaw. Równie dobrze można twierdzić, że „Masza i niedźwiedź” to serial o pedofilii. Albo pedo-zoofilii…

Książęta mają swoje księżniczki, żaba lgnie do żaby, ogr do ogrzycy, osioł do smoczycy, a kosmiczny agent do rudej kowbojki. Generalnie ocean heteroseksualizmu.

Oczywiście nie oglądałam wszystkiego, co jest wypuszczane na ekrany, ale jak na razie jedynym obrazem przełamującym schematy w tej kwestii jest właśnie „Para-Norman”. Czy ktoś gdzieś coś…?

 

Obiecuję dokończyć sprawozdanie z wojaży w przyszłym tygodniu.



środa, 13 listopada 2013
"Zgon" Gina Damico

Zaliczyłam zgon. To znaczy „Zgon”, dzięki uprzejmości Fabryki Słów.

Pytanie podstawowe: dobrze się czytało? Tak.

Tłumaczenie było dobre? Tak.

Historia zajmująca? Tak.

Targetowo się toto plasuje gdzieś między young a young adult. Być może w kolejnych tomach przesunie się bardziej w stronę adult.

Fabuły streszczać nie będę, bo to sobie możecie przeczytać w dowolnej notce księgarni wysyłkowej albo na stronie wydawcy. Podczas lektury miałam pewne skojarzenia z serialem „Dead like me”, ale zaliczam to na plus, bo serial jest dobry, a Damico jednak go nie kalkuje. Najwyżej czerpała inspirację. Bohaterka znów jest Wybraną, obdarzoną wyjątkowymi Zdolnościami (z drugiej strony, zwykła Kowalska w takiej roli się nie sprawdzi technicznie) i można by powiedzieć, że o rany, ileż tysięcy razy to już było, ale na szczęście Lex nie jest ani wyjątkowo śliczna, ani wyjątkowo mądra, ani też nie załatwia kopem w szczękę facetów dwa razy większych od siebie. To znaczy owszem, zdarzają się podobne rzeczy, ale nie dlatego, że jest superwoman – po prostu zaskoczony przeciwnik nie spodziewa się, że takie niewielkie dziewczę rzuci się na niego wściekle jak wikiński berserker albo Diabeł Tasmański z kreskówki. Lex trafia do miasteczka Zgon, jest szkolona na Mrocznego Żniwiarza. Podobało mi się to miejsce przeokrutnie, coś jakby połączenie lunaparku z muzeum osobliwości, bardzo-tajną-bazą szpiegowską i laboratorium ekscentrycznego naukowca, oraz szkołą dla młodocianych agentów. A wszystko posypane po wierzchu kruszonką humoru słownego i sytuacyjnego całkiem niezłej jakości. Wątek romansowy istnieje, szesnastoletnie hormony trudno okiełznać, lecz szczęśliwie jest tylko przyprawą, a nie daniem głównym. Intryga niemalże kryminalna? Jest. Co prawda autorka tak ostentacyjnie powiewa czytelnikowi przed nosem fałszywymi podejrzanymi, że nawet najbardziej naiwny się na to nie nabierze. Za to godne uwagi jest to, że Lex wbrew tradycji nie jest sierotką! Wręcz odwrotnie, ma kochających rodziców i siostrę bliźniaczkę, a jej miłość do rodziny jest elementem bardzo ważnym, mogłabym się pokusić o stwierdzenie, że kluczowym. Właśnie to przełamanie tradycji tak starej, że stała się niemal aksjomatem bardzo mnie ujęło.

Zakończenie książki jest otwarte szeroko jak wjazd do podziemnego garażu, ale na szczęście nie ma tu chamskiego zagrania w rodzaju: bohater dostał kulkę, a czy z tego wyjdzie to się okaże w następnym tomie.

 

 

 

 



piątek, 08 listopada 2013
GEEKOMANIA

Uwaga, drodzy czytelnicy!

Mamy już listopad, niedługo Gwiazdka, a wcześniej wraca Doktor i w ogóle szykuje się dużo fajnych rzeczy do oglądania, a poziom geek-gorączki rośnie. TUTAJ można obejrzeć propozycje wzorów na wisiorki i kolczyki z Thorem i Lokim. Jeśli coś się komuś spodoba, może u mnie zamówić fanowską biżuterię, zgłaszając się i podając numerek obrazka oraz określając czy ma to być dyndadło na szyję czy do uszu. Wisiorek ma szerokość 2,5 cm a wysokość jak wyjdzie – od 3 do 5 cm. Z jednej strony wisiorka może być jeden bohater, a z drugiej inny. Kolczyk ma zwykle szerokość 2 cm, a wysokość 2,5 cm.

Oczywiście jeśli ktoś jest chłodny uczuciowo wobec bogów Asgardu, może zamówić u mnie dosłownie każdego swojego ulubieńca, przysyłając mi swój obrazek – Doktora, chłopaków z Supernatural, Severusa Snape’a, Sherlocka, kucyki, Muminki i tak dalej. Uwaga: taka fotka powinna być wyraźna i duża – najlepsze szablony wychodzą z tapet na pulpit.

Zamówienia zbieram od teraz do końca listopada z lekkim poślizgiem na grudzień. Czas oczekiwania będzie zależny od ilości zamówień – jeśli uzbiera się więcej, to realizacja pójdzie szybciej (zawiłości technik drukarskich).

Cena przystępna: po 15 zł za parę lub sztukę. Robota od A do Z ręczna.

Kontakt na toroj@op.pl

Poniżej przykładowe zdjęcia gotowych biżutów.



 



Jak zrobić ekologiczną piłeczkę dla kota

Jak zrobić ekologiczną piłeczkę dla kota.

Potrzebne: 1 para starych skarpetek, które już się tak znosiły, że chcemy je wyrzucić. Skarpetki oczywiście powinny być wyprane. Igła z nitką.

Działanie: zwinąć jedną skarpetkę w kulkę, drugą przewrócić na lewą stronę. Skarpetkę skulkowaną wepchnąć do drugiej aż do palców, naciągnąć dzianinę i skręcić, naciągnąć luźny fragment skarpetki (wywracając ją na stronę prawą) na sformowaną kulkę, naciągnąć, skręcić i czynności powtarzać, aż się skończy skarpetka. Końcówkę zaszyć. W wyniku naszych działań powinna powstać okrągła dzianinowa piłeczka, lekka i sprężysta – fajnie się w nią wbija pazury.