CIS - charakter, inteligencja, sarkazm. A także plotki i marudzenie egzystencjalne.
statystyka
niedziela, 11 listopada 2012
Rudi

RUDI

Urodzony na początku kwietnia 1999 roku w Elblągu,

zmarł 11 listopada 2012 roku w Gdańsku.

Nie wyróżniał się niczym szczególnym, poza nieprzeciętną urodą, ale był grzecznym i przyzwoitym kotem. I był mój.


sobota, 03 listopada 2012
Kot mi schudł

Kot mi schudł

Miało być o górach, miałam wstawić powiadomienie o nowej literackiej miniaturce, ale plany się posypały i to nagle. Miałam w poniedziałek iść na lumpy szukać białej bluzki koszulowej – nie pójdę. Miałam iść do kina – nie idę. Reżim domowy i finansowy. Kot mi schudł.

Rudi chudł już od paru miesięcy - wiadomo, to się nie robi z tygodnia na tydzień, ale w końcu dotarło do pańci, że gdzieś się zapodziała połowa kota. Tabletka na odrobaczenie jakoś nie przywróciła kotu apetytu i kot wylądował tuż przed Halloween u weterynarza. Doktor kota obejrzał, wypytał o objawy, zważył i wtedy się okazało, że Rudi z postawnego faceta 6 kilo zszedł do 4,20. Robimy badania podstawowe, kota należy przegłodzić, przyjść na pobieranie krwi. Halloween upłynęło pod znakiem rzeźni: kocina ma tak kruche żyły, że nie można się było wkłuć. Biedny doktor dziabał jeszcze biedniejszego kota, który dostawał szału i w końcu trzeba go było oszołomić farmaceutycznie, znaczy klasyczny „głupi jaś”. Prawie dwa dni wymiotów – śliną, bo nie było czym, skoro się nie jadło, podpierania się nosem, jojczenia i tulenia do pani, bo zimno, a świat jest generalnie dla kota zły. Wyniki z labu przyszły delikatnie mówiąc nienadzwyczajne i świadczące o ostrej postaci niewydolności nerek.

Dziś kolejna wizyta i kolejne dziabanie kota pacyfikowanego kocykiem, bo prawie nie je i bardzo mało pije, a trzeba go przepłukać, odkwasić organizm. Pół godziny spędziłam nad kozetką, trzymając Rudiemu wyprostowaną łapę, żeby sobie nie wyrwał igły i żeby kroplówka odpowiednio leciała.

Antybiotyki, jakieś cuda na wzmocnienie i Bór Szumiący wie co jeszcze.

No i oczywiście natychmiast dieta niskobiałkowa, chrupki, które kosztują prawie tyle, co ta specjalna kawa wytwarzana z gówienek myszoskoczków, czy jakoś tak.

Kolejna kroplówka pojutrze i patrzymy co dalej. Mocz by zbadać, ale jak, skoro kot prawie nie sika i trudno go na tej czynności przyłapać?

Rokowania? Ano jak się nie postaramy całą trójką: Rudi, ja i pan doktor, to kot weźmie i zejdzie.

A na razie przeglądam bibliotekę i robię listę wszystkiego, co mogę wystawić na sprzedaż, bo kiedy się ma wybrać między książkami i kotem to wiadomo, że się wybiera kota. Rachunki będą słone.