CIS - charakter, inteligencja, sarkazm. A także plotki i marudzenie egzystencjalne.
statystyka
Blog > Komentarze do wpisu
Rekin drugiej świeżości

Proszę Szanownych Państwa, jest sobie pewna restauracja. W tej restauracji klient płaci za jedzenie z góry, a nie po spożyciu posiłku. Byłoby to normalne, gdybyśmy mieli do czynienia z budką z fastfoodem, ale jest to jednak restauracja z pretensjami do iluś tam gwiazdek. Tak więc klient płaci z góry przelewem, po czym przychodzi i korzysta z menu. Rozmowa z kelnerem wygląda przykładowo tak:

- Poproszę jajecznicę z kaparami.

- Nie ma.

- Ależ tu jest w menu, o tu.

- Nie ma, bo jest czwartek. A jajecznica z kaparami była w środę.

- Czyli to menu jest nieaktualne? Więc dlaczego je podajecie do wglądu?

- Żeby klient zobaczył, co go ominęło. To mu powinno dać do myślenia.

- W takim razie poproszę pieczeń wołową z grzybami.

- Proszę bardzo, będzie za dwie godziny.

- Dlaczego dopiero za dwie?! Ja jestem głodny w tej chwili! I za dwie godziny mam w planach co innego do roboty!

- Niestety, tak działa nasze menu.

- Nie można przesunąć wołowiny?

- Nie można.

- A co jest dostępne w tej chwili?  

- Tatar z jajami, placek amerykański, budyń malinowy…

- W takim razie poproszę placek, a dla żony… Może placek cygański?

- Nie możemy podać placka cygańskiego, jest przewidziany na osiemnastą czterdzieści, a teraz jest trzynasta zero osiem.

- To co jest?

- Tatar z jajami, placek amerykański, budyń malinowy, pizza z owocami morza, rekin na słodko, lody bananowe, czernina świętego Józefa…

- Tylko nie czernina! Niech będzie rekin.

- Czyli dwa rekiny na słodko…

- Ja zamawiałem placek amerykański.

- Nie możemy podać jednocześnie placka i rekina.

- Dlaczego?

- Niemożliwe z przyczyn technicznych, proszę pana.

- Nie podoba mi się ta restauracja, wychodzę!

- Proszę bardzo. Polecamy się na przyszłość.

- Żądam zwrotu pieniędzy!

- Nie zwracamy pieniędzy, proszę pana. Takie mamy przepisy.

- Przecież nic nie zjadłem!

- Ale mógł pan!

- Ale nie zjadłem.

- Takie mamy przepisy…

- Daj pan te cholerne rekiny!

Kelner znika i po chwili przynosi na talerzach dwie małe porcyjki ryby.

- Dlaczego tak mało?

- Kiedy pan dyskutował o menu, rekin się zdezaktualizował z przyczyn technicznych. Im dłużej zastanawia się klient nad aktualnym daniem, tym bardziej ono się dezaktualizuje. Radzę jeść, nim się zdezaktualizuje do końca. Smacznego.

Para klientów je swoje porcje rekina. Po pięciu minutach nagle pojawia się kelner, wyrywa im gwałtownie talerze sprzed nosa. Przed osłupiałymi klientami pojawia się zespół taneczny, wykonujący numer artystyczny i śpiewający piosenkę o zaletach płynu do czyszczenia toalet. Zespół zostaje wymieniony na panią zwierzającą się z uśmiechem ze swoich problemów z lekkim nietrzymaniem moczu, a następnie dwóch panów w garniturach próbuje naszego klienta namówić na założenie konta w banku, który jest najlepszy na świecie i tylko kompletny łoś z niego nie korzysta. W końcu talerze z rekinem pojawiają się na nowo.

- Czy to było konieczne?

- Takie mamy przepisy.

- Zdecydowanie nie podoba mi się ta restauracja i nie mam zamiaru już nigdy z niej korzystać. A ten rekin był nieświeży!

- Nie szkodzi, proszę pana. Niebawem wejdzie przepis, że każdy powinien wpłacać obowiązkowe sumy na nasze konto dla wspierania polskiej gastronomii.

- Z jakiej racji?! Przecież nie mam zamiaru u was jeść.

- Nie szkodzi. Ale mógłby pan! Takie będą przepisy, a nawet ustawa!

- Takie przepisy kwalifikują się do wymiany! Dlaczego nie mogę po prostu wejść o dowolnej porze, wybrać czegoś, na co mam ochotę i zwyczajnie tego zjeść, bez wydziwiania i bez reklamy Domestosa?

- Bo klienci tak lubią, proszę pana.

- To absurd. Nikt nie może lubić tak idiotycznego i niewygodnego systemu. Do tego podkreślam, że rekin był nieświeży!

- Dostaliśmy rekina drugiej świeżości. A klienci to lubią, bo tak powiedział pan kierownik, a on ma zawsze rację i z panem kierownikiem się nie dys-ku-tu-je.

- Sam sobie złowię i usmażę rybę.

- Samowolne łowienie i smażenie jest jawnym łamaniem przepisów gastronomicznych, a użyczanie ryby (jak również kotleta, jajecznicy, pierogów itp.) osobom postronnym jest zagrożone wysoką grzywną oraz pozbawieniem wolności do lat trzech.

W tle zespół artystyczny wystawia spektakl, w którym Serce i Rozum walczą o plantację pomarańczy.

Kurtyna.



środa, 09 lipca 2014, toroj

Polecane wpisy

  • Wniosek

    Jeśli jesteś ciągle tak zmęczony, że nie jesteś w stanie czytać książek, to tym bardziej jesteś zmęczony na robienie czegokolwiek innego. Innymi słowy: jesteś z

  • Ten krępujący moment…

    Ten krępujący moment… Czy ktoś czytał autobiografię Joanny Chmielewskiej i pamięta historię o tym, jak po całej Warszawie poszukiwała kolegi swego syna, n

  • Czytanie w biegu

    Całkiem często podczas rozmów ze znajomymi pada fraza „nie mam czasu na czytanie”. Praca, obowiązki domowe, dziecko, wieczorem człowiek już pada ze

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Sewrath, *.adsl.inetia.pl
2014/07/17 17:59:18
Jednen z najciekawszych wpisów na stronach, które odwiedzam. Lepiej tematu nie dałoby się ująć. Niestety restauracja zamierza wprowadzić obowiązkową opłatę dla gospodarstw domowych - nawet tych, którzy nie korzystają z jej usług. Opłata ma być pobierana tylko dlatego, że ktoś posiada w domu sztućce czy talerz - to wskazuje, iż w domu spożywa się posiłki. Trzeba płacić, taki kraj... choć zawsze można zadeklarować abstynęcję od jedzenia. Ps. Martwi mnie, iż większości taki stan rzeczy nie przeszkadza. Zapewne jest to w pewien sposób związane z faktem, iż owa większość nie zrozumiałaby przekazu Pani wpisu.
-
krwawasiekiera
2014/07/19 13:42:42
Raczej nie będzie takich przepisów, bo byłyby niezgodne z Konstytucją. Plany to są od wielu lat.
-
Gość: ACh, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/09/09 09:17:27
Nie będę komentowała "rekina drugiej świeżości" bo zgadzam się za autorką i komentarzami.
Ale TOROJ GDZIE JESTEŚ? Bardzo stęskniłam się za Twoimi tekstami!
Prooooooooooszę, daj znak życia.
Wielbicielka Twego Talentu ( tak, przez duże T). Ania Ch
-
Gość: R, *.dynamic.chello.pl
2014/09/12 02:26:55
Tak, potrzeba nam wiekszych problemow, wtedy pewnie takie jak te przestana miec znaczenie :)
No powprowadzaja jak nie w takiej formie, to w innej, a my ci? A my cofniemy sie o 20 lat i bedziemy przestepcami tak jak wtedy. Ale nie wiem czy nas dzisiaj beda skuteczniej lapac niz wtedy.
TV nie ogladam od ponad 10 lat. Od czasu kiedy faktycznie internet zastapil mi to pudlo bez reklam, gadajacych glow, debilnych programow pseudopublicystycznych i kulturalnych. Teraz jak cos chce obejrzec szukam w serwisach jeszcze zgodnych z obecnym prawem karnym.
A jak mi tego zakaza? To pewnie nie bede ogladac, bo coraz czesciej dochodze takze do wniosku, ze interesowanie sie i przejmowanie sie serialami i ich bohaterami nie ma sensu nawet rozrywkowo.
Takie tam zapychacze, glupoty i odgrzewane kotlety, a komedie malo smieszne.

A przy okazji menu i restaruacji, Spotkala mnie nie taka restauracyjna alegoria, ale dokladnie to, co wydawalaby sie, ze powinno pozostac na stale Z tylu sklepu slynnego kabaretu.

Bylam sobie w obecnie bardzo porosnietym w piorka z powodu turystow miasteczku. Slynnacego z gory, trzech krzyzy i 800 letniej baszty. A od jakichs 10 lat z herbaciarni i nalesnikarni.
W tejze herbaciarni najtansza herbatka kosztuje 17 zl (drozej niz w Szwecji za euro), w objetosci dwoch maciukich filizanek. podczas gdy moja okoliczna herbaciarnia w podobno najdrozszym miescie serwuje w tej cenie ponad pol litra Carycy. Na pytanie, czemu tak drogo jak w moi miescie tyle? Odpowiedz, no to tu nazwa herbaciarni. Kurtyna.

I nalesnikarnia. Specjalnosc, nalesniki gryczane. Niedzielni bywalcy wydaja ochy i achy nad plackiem gryczanym z miesiwem, serem i jajkiem, ze takiego czegos w cenie tylko 30 zl za sztukę jeszcze nie jedli. Troche mina im zrzedla jak ich poinformowalam, ze w ich rodzinnym miescie od ponad 10 lat istnieje takie nalesnikarnie, z czego jedna akurat ma filie tuz kolo miejsca zmieszkania tych turystow jak sie dowiedzialam, a takich placek, ktory wlasnie jedza z taka zawartoscia, kosztuje dokladnie 16 zeta :)
Przypomina mi sie oplata klimatyczna w kazdym nadmorskim miasteczku czy gorskim - menu w dwie kolumny, z cenami dla mieszkancow i z cenami dla obcych.
No dobrze, chcialam zlozyc zamowienie, musialam sama isc po pania, niezwykle zajeta plotkowaniem z kolezanka, bo przeciez klienci niewidoczni i tutaj obowiazuje samoobsluga z karta i zlozeniem zamowienia. Otwieram karte:
Nie ma nalesnika w zestawie jaki chce, no ale mozna sobie zrobic z dodatkow, oczywiscie drozej niz inne takze 3 dodatki, ale w zestawie, no trudno.
A teraz picie.
- poprosze herbate Earl Grey.
- nie ma
- ale w karcie jest
- no, ale nie ma, przykro mi (przy okazji dostalam ja tylko w jednej knajpie w tym miasteczku)
- to... hmm... o grzane wino
- nie ma, pisze, ze zimowe
- nie rozumiem, przeciez jest w karcie
westchniecie
- pisze, ze wono grzane zimowe, teraz jest lato, wiec nie ma
- hmm w moim miescie moge napic sie grzanego wina caly rok jezeli jest w karcie, przeciez to tylko podgrzac i przyprawy...
wielkie zadecie - ale tu jest nazwa, a nie nazwa mojego miasta
no coz... gdyby nie moje miasto, to tego miasta by nie bylo jak sadze, bo moje miasto tu przyjezdza i je utrzymuje...
-
Gość: Blue Raven, *.dynamic.chello.pl
2014/10/06 20:38:44
Toroj! Wróć!
Gdzieżeś Ty przepadła... wracaj tu. ;(
-
Gość: Agnieszka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/10/07 21:21:57
Zatruła się nieświeżym rekinem?...
-
Gość: a., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/10/25 18:54:33
Zaglądam codziennie ...

Ps. Tyś moją ulubioną pisarką !

Ps2. Wróć ; )