CIS - charakter, inteligencja, sarkazm. A także plotki i marudzenie egzystencjalne.
statystyka
Blog > Komentarze do wpisu
Ten krępujący moment…

Ten krępujący moment…

Czy ktoś czytał autobiografię Joanny Chmielewskiej i pamięta historię o tym, jak po całej Warszawie poszukiwała kolegi swego syna, niejakiego Klekota? Po czym okazało się, że facet nazywał się całkiem inaczej i nawet bez żadnych zbieżności z bocianem?

Każdy z nas wielokrotnie przeżywa takie sytuacje kiedy jesteśmy przedstawiani jakiejś osobie i 20 sekund później już nie pamiętamy jej imienia. W większości przypadków tego człowieka nie zobaczymy już nigdy w życiu powtórnie, więc nie ma się czym przejmować. Są natomiast okoliczności znacznie bardziej frustrujące i ambarasujące. Mianowicie znamy kogoś od lat, jego sytuację życiową, zwierzaki i zainteresowania, wiemy gdzie mieszka, kojarzymy, o czym rozmawialiśmy ostatnio, widujemy się przynajmniej 2-3 razy do roku, kontaktujemy przez internet i nawet rozmawiamy telefonicznie, po czym pewnego dnia spada na nas potworne olśnienie: Jak ten gość się właściwie nazywa? Bo przecież nie Klekot, Wujo, Nurynka, Karandasz czy Uszatek! Przedstawił się kiedyś, ale to było raz jeden i 5 lat temu! Znacie to?

Rozpaczliwie grzebiemy w pamięci, przeszukujemy stare notesy i archiwa pocztowe, wypytujemy wstydliwie wspólnych znajomych, po czym z gigantycznym wysiłkiem docieramy do informacji, że Sauron w rzeczywistości nazywa się Jasiu Karolak czy coś równie oryginalnego. 

Od 2 tygodni usiłuję sobie przypomnieć, jak się nazywa Chuchacz. Chyba coś na M…



środa, 04 czerwca 2014, toroj

Polecane wpisy

  • Rekin drugiej świeżości

    Proszę Szanownych Państwa, jest sobie pewna restauracja. W tej restauracji klient płaci za jedzenie z góry, a nie po spożyciu posiłku. Byłoby to normalne, gdyby

  • Szydełkowanie miarą wartości człowieka

    Niedawno na twarzoksiążce ktoś napisał notkę o tym, że taki jeden nieprzyjemny pan twierdzi, jakoby kobieta w glanach powinna się powiesić, a ktoś inny, iż dzie

  • Jaki jest koszt śmierci w Polsce?

    Jaki jest koszt śmierci w Polsce? W sobotę zmarła moja Babcia. Przeżyła dokładnie 99 lat i 1 miesiąc. Kobieta o silnym charakterze, który po niej odziedziczyłam

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/06/05 10:13:32
Prostuję dla porządku - Klekot to była "Szajka bez końca" :)
-
2014/06/05 10:34:16
Mnie się wydawało, że to był tzw. fakt autentyczny, wykorzystany potem w fabule powieści, ale nie będę się upierać.
-
Gość: Arthur Weasley, 80.241.135.*
2014/06/06 09:53:19
W krążącym po necie tekście "Po czym poznać, że skończyłeś 30 lat" jest m.in. punkt "Znasz imiona i nazwiska wszystkich osób nocujących w twoim domu".
W istocie mając już dobrze po trzydziestce pijałem regularnie piwo, łamałem się opłatkiem, zdarzało się i nocować ludzi, których nazwisk nie znam do dziś, względnie poznałem je, gdy wynikła konieczność wysłania im czegoś pocztą albo wpłacenia pieniędzy na konto. Teraz też takich znam, tylko nocowanie odpadło.
Odkąd wprowadzono komórki, odpadła konieczność znania przynajmniej imienia, by wiedzieć, kogo prosić, dzwoniąc doń do domu lub do pracy. Niekiedy dochodziło do zabawnych nieporozumień, jeśłi ktoś sądził, że Rudi to zdrobnienie od Rudolfa, a nie nawiązanie do koloru włosów Pawła.
A jak ja się piszę, to pamiętasz?
-
2014/06/06 09:58:23
Ciebie mam zapisanego w notesiku! ;-)
-
Gość: Marcin, *.dynamic.chello.pl
2014/06/07 18:33:44
Nie rozumiem problemu. To znaczy, znam problem, ale to nie problem. Jak się 1/3 znajomych ma z fandomu, 1/3 ze środowiska, gdzie większość ludzi przez część życia (i czasu trwania znajomości) innego imienia niż ma w dowodzie i pamiętanie oficjalnych danych jest powszechnie uważane za nietakt, a pozostała 1/3 ma dublujące się po wielokroć imiona...
Najbardziej ze wszystkiego lubię tę pierwszą grupę. Nicki są oryginalne, zapadają w pamięć (krępujące jest mówienie "ej, ty") i wszyscy w otoczeniu wiedzą, że mam na myśli tę jedną, konkretną osobę.
-
Gość: R, *.dynamic.chello.pl
2014/06/15 05:28:40
Zgadzam sie z Marcinem. Na co ci prawdziwe dane osoby, do ktorej i tak zwracasz sie nickiem? Ja osobiscie przez dlugi okres czasu reagowalam wlasnie na nick, a nie na swoje imie. I do dzis nie lubie jak w oficjalnym otoczeniu go uzywaja, bo wydaje mi sie takie obce i nie moje, w dodatku ludzie maja tendencje do zdrobnien albo do nadawania mi nickow w pracy od nazwiska, co jest jeszcze gorsze...

A u Chmielewskiej cyrk z nazwiskami, to byl jeszcze Bocznych drogach, jak nie mogli dyrektora zakladu odczytac z karteczki ojca i bali sie, ze facet sie nazywa np. Weszka, a sie obrazi jak powiedza Pchelka :P