CIS - charakter, inteligencja, sarkazm. A także plotki i marudzenie egzystencjalne.
statystyka
Blog > Komentarze do wpisu
Pięć grzechów głównych PiT-ów

Pięć grzechów głównych PiT-ów

Gwoli wyjaśnienia, PIT to taki skrót ulepiony na kolanie, oznaczający Pisarza i/lub Tłumacza. Amatora, któremu za jego pracę nie płacą i często nawet nie dziękują, ale bez jego wysiłków oglądałabym „Hannibala” bez napisów, czyli usiłowałabym zrozumieć czy Will Graham kogoś zamordował czy jednak nie, i czemu, na miłość boską, łazi za nim jeleń. (Co prawda uczestnictwo jelenia w tym serialu nadal jest dla mnie niejasne.) Logiczne się wydaje, że skoro PIT-y tworzą amatorsko, powinno się dać im spokój i nie margać. Z upływem lat moja pobłażliwość i skłonność do gramatycznego nazizmu uległa osłabieniu, ale nadal jest kilka rzeczy, które powodują, że rzucam przez powietrze damami negocjowalnego afektu, warczę i skreślam twórców fanfików na dzień dobry, zwykle nie dając im drugiej szansy. 

I tak oto mamy w radosnej twórczości:

Transpłciowe instrumenty muzyczne

Sherlock do Jima: - Oboje wiemy, że to ty zabiłeś Irene, podsuwając jej tampon nasycony strychniną.

W tym momencie bystry czytelnik już wie, że jeden z rozmówców przeszedł operację zmiany płci i jest kobietą, gdyż inaczej padłoby słowo „obaj”. Obaj mężczyźni, obie kobiety, oboje – kobieta plus mężczyzna. Istnieje też nikła szansa, że w sprawę są zamieszane dwa instrumenty muzyczne. (Jeden obój – dwa oboje.) Ale wówczas początek powinien brzmieć: - Oboje wiedzą… Ergo, dwa oboje widziały, jak Irene wkładała sobie zatruty tampon w kanale dla orkiestry w Royal Opery House. (Nie wnikajmy, dlaczego instrumenty miały oczy, może to jest fantasy. Fantasy zawsze wiele tłumaczy.)

 

Fryzjerstwo literackie

Rozmowa między Harrym Potterem a Draco Malfoyem. (Lub między Sherlockiem a Johnem Watsonem, i ogólnie każdą parą rozmówców różniącą się kolorem włosów.)

- Jakiś ty dowcipny – powiedział blondyn.

- Zawsze taki jestem – odpowiedział brunet.

Ślizgon przysunął się bliżej, a Gryfon złapał jego różdżkę.

Znamy tych dwóch kolesi z siedmiu tomów serii kanonicznej, ośmiu filmów oraz niezliczonej ilości fanfików, ale oczywiście nie jesteśmy w stanie zapamiętać, że jeden jest blondi a drugi taki raczej czarniawy, i ałtorka musi nam o tym przypominać kilka razy w ciągu rozdziału. Podobnie jak o tym, że jeden jest Ślizgonem, a drugi Gryfonem, bo przecież w wieku powyżej 20 lat wszyscy cierpimy na daleko posuniętą sklerozę. A jeśli już dalej iść tą drogą to czemu nie:

- Ach, Sherlocku Holmesie, drogi detektywie-konsultancie Scotland Yardu, jak dobrze widzieć ciebie i twojego przyjaciela, Johna Watsona, byłego lekarza wojskowego, który był ranny w Afganistanie, a teraz mieszka z tobą na Baker Street 221 B! – zawołał Gregory Lestrade, wysoki, siwiejący brunet o ciemnych oczach, inspektor Scotland Yardu, którego Sherlock znał od pięciu lat i kradł mu legitymacje.

Możliwe, że coś opuściłam, ale przecież mam sklerozę.

 

Uzależnienie od takich kreseczek u góry czyli ciężka postać apostrofizmu

Uwidacznia się głównie przy tłumaczeniach napisów do seriali. Podobno uleczalne, ale z trudem.

- Nie widziałem Dean’a i Castiel’a od długiego czasu.

- Zapytaj Gabriel’a, gdzie są.

- Pewnie Castiel znów ma ciąg monopolowy, a miałem zapytać, czy poza Doktor’em, Sherlock’iem, John’em, Thor’em, Iron Man’em, Kapitan’em Ameryk’ą, Hulk’iem i Potter’em mam wysłać zaproszenie do Czarn’ej Wdow’y czy to ma być czysto gejowski konwent?

- To wygląda jakbyś miał czkawkę…

 

Patetyczna epistolarność, czyli dwa grzechy lżejsze, za które nie zabijam, a tylko wyrywam nóżki.

Forma epistolarna, czyli pisanie zaimków osobowych w dialogach wielką literą, tak jak to się robi jedynie w listach.

- Ten jeleń chodzi za Tobą, Will. Co ja mam z nim wspólnego?

- Jednak jest to Twój jeleń, Hannibal’u. Stoi u Ciebie w gabinecie, na stoliku.

- Przepraszam Ciebie, ale nie mogę odpowiadać za to, co jeleń robi w moim czasie wolnym, kiedy opuszczam gabinet i wycinam ludziom wątrobę.

- Mam przerwy w życiorysie, tracę całe godziny świadomości i jeszcze ten jeleń. Czuję się taki PATETYCZNY!

- Zejdź z koturnów. Chcesz kocyk? A może smażonej grasisy?

(Dla niezorientowanych: pathetic w języku angielskim w większości nie znaczy patetyczny, lecz żałosny.)

środa, 03 lipca 2013, toroj

Polecane wpisy

  • Rekin drugiej świeżości

    Proszę Szanownych Państwa, jest sobie pewna restauracja. W tej restauracji klient płaci za jedzenie z góry, a nie po spożyciu posiłku. Byłoby to normalne, gdyby

  • Szydełkowanie miarą wartości człowieka

    Niedawno na twarzoksiążce ktoś napisał notkę o tym, że taki jeden nieprzyjemny pan twierdzi, jakoby kobieta w glanach powinna się powiesić, a ktoś inny, iż dzie

  • Wniosek

    Jeśli jesteś ciągle tak zmęczony, że nie jesteś w stanie czytać książek, to tym bardziej jesteś zmęczony na robienie czegokolwiek innego. Innymi słowy: jesteś z

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
kurt.wagner
2013/07/03 20:25:04
Boskie, bossskie!
A w ogóle nie tylko PITy mylą znaczenie pathetic i eventually. Że wspomnę na zawsze tkwiące we mnie tłumaczenie artykułu medycznego z prasy fachowej: "Pacjent EWENTUALNIE zmarł."
-
2013/07/03 23:06:19
Cudne.
Ja dodatkowo ciężko znoszę zaimkotok - Sherlock potarł swoimi palcami swoje skronie (nieswoje palce położył na wszelki wypadek w pudełeczku nieopodal). I kalki.
-
krwawasiekiera
2013/07/06 11:26:39
Zgadzam się ze wszystkim, a ostatnie wymiata:)
-
Gość: caramelswamp, *.bialystok.vectranet.pl
2013/07/08 17:48:14
Pamietam probe czytania fanfika "Remus nienawidzi blondynow" z Lucjuszem w roli glownej. W samym opisie slowo "blondyn" padlo 6 razy. Odpuscilam dalsza lekture. Ta notka to cos fantastycznego, bardzo trafne! Podziwiam i prosze o wiecej :)
-
Gość: shygirl, *.90.63.242.sttb.pl
2013/07/11 20:18:11
Bardzo trafna notka. Takie błędy w pisaniu czy tłumaczeniu zniechęcają do czytania fanficków. I choć sama jestem z gramatyką na bakier i na niektóre błędy nie zwracam uwagi, to jednak coraz częściej trafiam na opowiadania, których (ze względu na poziom irytacji rosnący wprost proporcjonalnie do ilości wykrytych błędów) nie daję rady czytać dalej :-(