CIS - charakter, inteligencja, sarkazm. A także plotki i marudzenie egzystencjalne.
statystyka
Blog > Komentarze do wpisu
KOT SIMONA 2012

Przestałam ogarniać trzy blogi jednocześnie czyli Salonik, Łączkę i Poczytajkę (zresztą do Poczytajki od samego początku jakoś nie miałam serca, nie wszystkie dzieci się kocha jednakowo ;P). Poczytajkę postanowiłam zlikwidować, a notki o czytanych książkach i generalnie wieści z placu wydawniczego boju wklejać do Saloniku, który odwiedza o wiele więcej gości. Ma to sens. Niniejszym rozpoczynam inaugurację wątku od KOTA SIMONA.

Ale najpierw o jego starszym kuzynie, Garfieldzie. Garfielda lubię ale nie mam do niego uczuć jakoś szczególnie gorących, od kiedy uświadomiłam sobie, że tak naprawdę jest zwykłym leniwym facetem, przebranym za kota. Jaki kot pije kawę, pączki i lazanię? Jaki kot łazi w szlafroku? Używa pilota od telewizora, czyta gazety? W dodatku Jim Davis najwyraźniej się już wypsztykał z pomysłów, o czymś świadczą „paski”, na których Garfield jest skalkowany trzykrotnie w tej samej pozie, a tylko zmieniają się napisy w dymkach. A potem pojawił się Kot Simona i z miejsca zawładnął moim sercem, bo jest... kotem. Nie ględzi, nie filozofuje, nie ubiera się w swetry, jada karmę i nie gardzi łbem od śledzia – to koci kot. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam go w Cat Man Do i usłyszałam charakterystyczne „mrrri” natychmiast pomyślałam, że niemal identycznie gada moja Tori. Chwała Simonowi Tofieldowi za to, że zachował „kociość” swojego kota, zamiast na siłę przerabiać go w bliźniaka Garfielda. Garfielda jakoś nie wyobrażam sobie podczas zabawy w pudle pełnym szeleszczącego styropianu, a Kota Simona owszem. I swoje koty też.

Spędziłam w towarzystwie Kota Simona prawie rok – w sensie ciągłego obcowania z kalendarzem na 2011. I już w sierpniu wpisałam w terminarz: kupić kalendarz z KS na 2012. Dlatego, że już dawno nie miałam tak dobrego kalendarza jak ten. Idealnie spełnia wszystkie moje wymagania.

  1. Dobra wielkość, nie za duży i nie za mały – 60 x 30 cm w stanie rozłożonym, 30 x 30 jeśli się go zegnie na pół i zawiesi na sznurku, rezygnując z oglądania grafik (ale kto by chciał to robić?)
  2. Bardzo dużo fajnych obrazeczków poza dużymi grafikami głównymi. Na całym kalendarzu roi się od kotów, jeży, myszy i ptaszków z wyłupiastymi oczkami.
  3. Przystępna cena. Niecałe 20 zł za taki superaśny kalendarz to nie jest dużo.
  4. Brak imienin ale za to wyszczególnione wszystkie święta i dni specjalne (jak np. Światowy Dzień Ofiar Holocaustu czy Dzień Bez Papierosa)
  5. A co najważniejsze: DUŻE kratki, w które mogę wpisywać zaplanowane na dany dzień czynności, takie jak wyjście do kina, spotkanie z koleżanką, fryzjer itp.  

Nie lubię kalendarzy, które wyglądają następująco: wielgachny kolorowy obraz i ciupeńkie cyferki pod spodem. Sorry, ale czemu to ma służyć? Jestem krótkowidzem, jak obecnie połowa społeczeństwa, ten maczek nie ma dla mnie żadnego zastosowania – w Kocie cyfry mają prawie centymetr, widzę je nawet z oddalenia. Poza tym: jak się chce mieć na ścianie grafikę - to w estetycznych ramkach, a nie na gwoździu; a jak chce się kalendarz użytkowy – to powinno być na nim widać dni tygodnia. Czyli KS spełnia te wymogi i szafa gra.

Kot Simona na 2012 poza nowymi grafikami różni się od wydania 2011 kolorem. Jest czerwony, w mocnym soczystym kolorze sowieckiej flagi. Na szczęście tylko dokoła tabelek, nawet ładnie to wygląda.

Co jeszcze o ofertach WAB-u na 2012? Terminarz Kot Simona na każdy dzień, również z czerwonymi elementami, śliczny, estetyczny i doskonale zakomponowany. Wewnątrz dużo, duuużo kotów i fragmenty „kocich” książek, sporo miejsca na notatki. Jeśli ktoś jest mobilny i ma dużo zajęć poza domem, powinien być z niego zadowolony.

Niestety, cena 34,90 zł – ale jeśli będzie się go używało cały rok, wychodzi 9 groszy dziennie :-))) Nie tak źle, no nie?

A ten obrazek doprowadził mnie do okropnego ataku śmiechu i bólu przepony.



Za przysłanie kalendarza i terminarza dziękuję wydawnictwu WAB. Kalendarz miałam zamiar kupić, ino zdążyli wcześniej!

poniedziałek, 26 września 2011, toroj

Polecane wpisy

  • Przyjdzie zombie i cię wrąbie…

    Przyjdzie zombie i cię wrąbie… Dość często moje czynności odbywają się tzw. fazami, czyli ustala mi się pewna określona tematyka. Jak kryminał to 5 tomów

  • Sherlock Holmes i pusty karawan

    UWAGA SPOJLERY Właściwie powinnam poczekać z tym wpisem, aż obejrzę „Sherlock: Empty Hearse” po raz drugi, bo na razie mam w głowie za duży groch z

  • "Zgon" Gina Damico

    Zaliczyłam zgon. To znaczy „Zgon”, dzięki uprzejmości Fabryki Słów. Pytanie podstawowe: dobrze się czytało? Tak. Tłumaczenie było dobre? Tak. Histor

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/09/29 16:48:46
Zazdroszczę, na pewno kalendarz kupię :-)
-
2011/09/30 02:57:00
...i kupiłam ;-)
-
2011/09/30 10:58:43
No to gratulacje. I jak się podoba?
-
2011/09/30 12:09:05
Kupiłam przez internet, jak przyślą to opisze wrażenia, ale jestem pewna, jako szczera miłośniczka Kota, że będę zachwycona. Ten obrazek z myszą na patyku mnie przekonał w sekundę ;-)
-
2011/10/05 18:07:32
Uprzejmie, acz wkurzona, donosze, że o obiecanej recenzji pamiętam, po prostu trafiłam na Allegro na ktosia, kto sprzedaje to, czego aktualnie w magazynie nie ma i musiał zamówić, a ja mogę sobie póki co łapę possać, bo książka będzie kiedy będzie. Ale pamiętam i się wywnętrzę. :)
-
Gość: baskaaas, *.net.stream.pl
2012/02/08 11:53:27
chyba kazdemu przypadl kot simon do gustu ;-)