CIS - charakter, inteligencja, sarkazm. A także plotki i marudzenie egzystencjalne.
statystyka
Blog > Komentarze do wpisu
Chomik - ciąg dalszy

Po rozmowie z Lomiel doszły do zestawu jeszcze dwa czynniki.

Czynnik Robin Hooda – Większość istot stadnych lubi się dzielić. Dzielenie się czymś (głównie jedzeniem) jest bardzo ważnym rytuałem, pozwala zacieśniać więzy. Nawet jeżeli jesteśmy najbardziej zapyziałymi nerdnami, nie wysuwającymi nosa z komputerowni, sama świadomość, że gdzieś za ścianami są ludzie, pozwala nam zachować zdrowe zmysły. Natomiast udostępnianie plików jest najprostszym i najmniej problemowym sposobem dzielenia się, bo jednocześnie pozwala „oddać ciasteczko” czyli dokonać dobrego uczynku, a co za tym idzie doznać miłego poczucia, że jest się dobrą osobą i mieć to „ciasteczko” nadal. Jeżeli zaś dana osoba jest np. tłumaczem napisów do seriali, jej nobilitacja jeszcze wzrasta, gdyż nie tylko oddaje ciasteczko, ale jest autorem owego ciasteczka. Poświęciła czas i umiejętności dla dobra ogółu, co awansuje ją z Robin Hooda na Matkę Teresę, a to już ho-ho! niezła nobilitacja.

Czynnik niskiej szkodliwości – Mamusia i tatuś wpajali, że kraść jest brzydko. Liczne przykłady udowadniają, że kradzież jest nie tylko zła, ale też głupia (patrz -> wynoszenie batoników z marketu). Natomiast kiedy zapytamy byle kogo o podanie zgrubnej definicji kradzieży, odpowiedzi będą mniej więcej takie: kradzież to zabranie cudzych butów (kurtki, komórki itp.) – generalnie jakiejś materialnej konkretnej rzeczy. Przy czym jeśli ową komórkę/buty/kurtkę znalazło się na trawniku, to już nie jest kradzież tylko „wzięcie” bo „leżało”. Nie widzimy właściciela, nasza świadomość (a tym bardziej podświadomość) go nie rejestruje, więc jakby go nie było. Należy poczynić wysiłek intelektualny i ruszyć wyobraźnią, by uświadomić sobie przynależność przedmiotu do osoby niewidzialnej. (Przy okazji, podobnie zachowuje się kot, który chowa łeb pod kocyk i uważa, że skoro nie widzi świata, to świat zniknął i on sam też – oraz buraki, wyrzucający puste butelki za okno auta, uważający, że jak śmieć znika z pola widzenia, to się w tajemniczy sposób dezintegruje.) A co dopiero, kiedy idzie o rzecz tak niematerialną jak informacja? Łańcuszek pomiędzy Hollywood a 700 mega avi na Chomiku jest tak długi, że tak naprawdę nikt sobie nie uświadamia, że te 700 mega ma właściciela i nie jest nim Merynos_Frotte na chomikuj.pl (ewentualna zbieżność nicków jest całkiem przypadkowa). W dodatku jaka to kradzież, skoro my mamy ciasteczko i Spielberg z Hollywood nadal ma swoje ciasteczko, i dystrybutor Gutek Film z Polski też nadal ma ciasteczko, a w dodatku ich ciasteczka są fajniejsze bo mają więcej giga? Powiedzmy, że przychodzi do Merynosa_Frotte jego kolega Nie_Piratuj i zaczyna go uświadamiać. Merynos_Frotte grzecznie kiwa łebkiem, nawet zahasłuje swoje konto, ale na Nie_Piratuja będzie patrzył jak na Indianina, który twierdzi, że ktoś mu ukradł duszę aparatem fotograficznym. Merynos_Frotte i Nie_Piratuj działają na całkiem innych płaszczyznach, oprogramowaniu czy co tam jeszcze. Przy czym podejrzewam, że Nie_Piratuj również nie jest do końca świadomy, a przyjął po prostu ideologię wszczepioną na sztywno.

I na koniec zagadka: Jeżeli ściągnę od Merynos_Frotte swoją własną, przez siebie napisaną książkę w e-booku, to czy jestem złodziejką? A jeśli tak, to kogo okradam?



piątek, 30 września 2011, toroj

Polecane wpisy

  • MYSZARIUM

    Z jakiegoś tajemniczego powodu znikły z bloga wszystkie zdjęcia myszy, więc wklejam link bezpośrednio do albumu .

  • Z wojaży wpis bardzo spóźniony

    Spóźniony, gdyż wojaże odbyły się w sierpniu, a teraz mamy… no właśnie. Ale niemniej: Powrót do Czerwonego Miasta. Pierwszego dnia postanowiliśmy być bard

  • Rekin drugiej świeżości

    Proszę Szanownych Państwa, jest sobie pewna restauracja. W tej restauracji klient płaci za jedzenie z góry, a nie po spożyciu posiłku. Byłoby to normalne, gdyby

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/10/02 11:20:12
No cóż, życie jest skomplikowane ... To jak Sztyrlic i J23 z piosenki OTTO - ja wiem, że on wie że ja wiem :D
Pozdrawiam
AniaCh
-
2011/10/04 20:04:14
Jest to trudny problem filozoficzny. Ja z chomika czasem korzystam i jestem trochę staroświecka pod tym względem. Mianowicie czasem zdarzy się taka książka, że "jachcęjachcę!". Skrupulatne wyszukiwanie ujawnia, że książki niet. Albo jest do kupienia... za cenę dziesięciokrotnie przewyższającą rynkową, w trzecim obiegu, w jednym egzemplarzu, a w dodatku jest to aukcja. Często są to książki niepowieściowe, a źródłowe. Pod tym względem książka nadal przewyższa wikipedię. No to wtedy ściągam.
Raz mi się zdarzyło, że potem znalazłam taką książkę in papiero, były to "Pamiętniki" Paska i posiadam. :) Mój chomik jest pusty jak mózg polityka.
-
2011/10/05 08:21:56
Zdarzało mi się ściągać książki w wersji elektronicznej z sieci - ale zawsze były to rzeczy, które w wersji papierowej mam na półce. Po prostu .pdf czy .txt łatwiej się przeszukuje pod kątem słów kluczowych, a samej nie chciało mi się skanować 700 stron (zresztą nie mam skanera). Ale to się chyba mieści w dozwolonym użytku.