CIS - charakter, inteligencja, sarkazm. A także plotki i marudzenie egzystencjalne.
statystyka
Blog > Komentarze do wpisu
CHOMIK, chomiki i chomikowanie

„Tak sobie leżę i myślę, i przychodzą mi do głowy różne psie myśli” – mawiał pies Pankracy w stareńkim programie dla dzieci. Mnie też przyszły, choć nie leżałam, a stałam, gotując zupę serową. Chomikuj.pl, popularnie zwane po prostu Chomikiem, ma pewnie już z milion użytkowników. Niektórzy, sądząc z licznika zachomikowanych plików, mają w swoich spiżarniach dziesiątki tysięcy plików i miliony megabajtów. Na logikę rzecz biorąc, co najmniej połowa takiego skarbca nie jest „legalnymi kopiami z posiadanych oryginałów”, czyli piractwem czystej wody. Dyskusje o czynnikach i motywach piracenia też już idą w miliony i jak na razie nie przynoszą żadnych wymiernych rezultatów, tylko co jakiś czas podnosi się na krótko tumult, zamyka się jakiś portal, a „chomiki” przenoszą norę w inne miejsce i tyle wszystkiego. Co jednak leży u podstaw? Mieszałam tę zupę i rozmyślałam.

  1. czynnik materialny czyli „nie stać mnie ale chcę mieć” – najbardziej oczywista oczywistość, odpowiedź prymitywna, nasuwająca się sama i jak zwykle nie do końca prawdziwa
  2. czynnik dostępności czyli „chcę kupić, ale nie ma” – logiczne i w sumie usprawiedliwione, ale zjawisko chomikowania liże zaledwie po wierzchu

I na tym zwykle się wyczerpuje ludzka pomysłowość, a motywów jest więcej. Jeśli popatrzeć na konto chomika z wykupioną opcją Explorer, zwykle stwierdzi się na nim obecność kosmicznej liczby ebooków, audiobooków, filmów i seriali (nawet ładnie posegregowanych). Łatwo pojąć, że osobnik chomikujący za Chiny Ludowe sam tego nie zdoła przeczytać, odsłuchać, obejrzeć, choćby siedział przy komputerze 24/7, nie śpiąc, nie jedząc i nie oddalając się do kibla, o pracy zawodowej czy szkole nie wspominając. No ale ma, posiada. I to jest właśnie to!

3. Czynnik posiadania – nie bez kozery właściciele Chomika wzięli sobie to sympatyczne zwierzątko za patrona; chomik chomikuje bo musi, to jest sens egzystencji chomika. Im chomik ma więcej, tym się czuje lepiej i bezpieczniej. Instynkt gromadzenia wciąż jest w nas ogromnie silny, jeszcze z czasów, kiedy żyliśmy w jaskiniach i od zgromadzonych zapasów zależało życie. W obecnych czasach niemożliwe jest zachomikowanie mamuta, trudno zgromadzić jakieś oszczędności pieniężne, więc następuje przeniesienie instynktu na inną płaszczyznę. Kolekcjonerzy też są „chomikami” tylko bardziej wysublimowanymi. Te wszystkie „od przybytku głowa nie boli”, kupowanie „na wszelki wypadek”, „bo promocja”, branie „bo leżało”, zbieranie grzybów, choć już grzbiet pęka od niesienia wyładowanego kosza i siatki, i drugiej siatki... to można odnieść również do kont na chomikuj.pl. Większość z chomików sieciowych ze swoich spiżarni korzysta w stopniu ułamkowym. Oni po prostu je posiadają, co sprawia im satysfakcję i miłe poczucie, że w każdej chwili mogą po coś sięgnąć i skonsumować, bez ograniczeń. No chyba że Internet padnie...

4. Czynnik oszczędzania czasu i energii – czyli inaczej naturalne lenistwo. W celu kupna książki lub pójścia do kina trzeba się ruszyć z domu, jechać gdzieś autobusem, cierpieć niewygody. I o ile w kinie filmu (oraz popcornu) starczy dla wszystkich, to z dobrem literackim nie jest to takie oczywiste. Dajmy na to poświęcamy w imię wyższej idei trzy godziny i robimy rundę po księgarniach, wszędzie słysząc: nie ma, może za tydzień, zamówimy panu/pani, proszę przyjść pojutrze. Po czymś takim uczciwość się człowiekowi mocno kurczy, wraca do domu i klnąc przeszukuje torrenty, mając zarazem poczucie, że mu ukradziono kawałek życia (patrz --> czynnik nr 2). Dostarczenie upragnionej pozycji z księgarni wysyłkowej potrwa co najmniej kilka dni, a upolowanie jej w bibliotece rzadko kiedy się udaje. Jeśli zaś mieszkamy w malutkiej miejscowości, gdzie biblioteka jest małą klitką, a „nowości” są sprzed 5 lat, to oczywiście nawet nie bierzemy tej możliwości pod uwagę.

5. Czynnik niecierpliwości – Niestety, w ciągu ostatnich dekad jako społeczeństwo zrobiliśmy się globalnie rozkapryszeni i niecierpliwi jak czterolatki. Przywykliśmy do szybkiego zaspokajania potrzeb, a co za tym idzie wszystko musimy mieć już, natychmiast, w tejże chwili i ekspresowo. Nie jesteśmy już nawet w stanie znieść w filmie napisów początkowych trwających minutę (pomyśleć, że na starszych obrazach pięciominutówki stanowiły normę!), więc akcja zaczyna się prawie natychmiast. Nic dziwnego, że kiedy mamy coś na wyciągnięcie ręki, czy może raczej na jedno kliknięcie myszą, w ogóle się nie zastanawiamy nad wydźwiękiem moralnym czynu. Klik – i już. W dodatku jeśli jakiś film wchodzi na ekrany w USA wcześniej o 4 tygodnie niż w Polsce, to chyba nawet święty by nie wytrzymał, a co dopiero przeciętny sieciowy surfer z XXI wieku. Zwykle się zresztą usypia sumienie stwierdzeniem: „i tak pójdę do kina jak już będą grali”.

6. Czynnik swobody czasu – To dotyczy przede wszystkim filmów pełnometrażowych i seriali. Osobiście nie oglądam telewizji. W ogóle. Natomiast płacę za kablówkę. Upilnowanie dziesięciu oglądanych na bieżąco seriali w tv jest zwyczajnie niemożliwe. Niektóre kolidują ze sobą, inne lecą w idiotycznych godzinach, jeszcze innymi zainteresowaliśmy się np. w połowie trzeciego sezonu i co? Oglądać od środka? Zgromadzone na dysku odcinki są istnym błogosławieństwem – oglądamy ile chcemy, kiedy nam wygodniej, zatrzymujemy w trakcie kiedy dzwoni komórka lub chce nam się herbaty, cofamy o minutę, jeśli umknął nam jakiś szczegół. Są już pierwsze portale z możliwością oglądania online, ale to zaledwie jaskółki nie zwiastujące rychłej wiosny. W dodatku jeśli nie zdążysz na film do kina w ciągu 2-3 tygodni, potem długo czekasz na dvd, o ile w ogóle na dvd się on pojawi - czyli znów okoliczności zapędzają potencjalnego klienta na chomikowy portal.

7. Czynnik sentymentalizmu – chomikujemy rzeczy, które kiedyś nam się podobały, gdyż wzbudzają miłe wspomnienia z dzieciństwa, niezależnie od ich wartości estetycznych i artystycznych. Uwielbiana przez dziesięciolatka Załoga G (nie mam na myśli filmu o świnkach morskich), u czterdziestolatka podniesie włosy na głowie, nie obejrzy powtórnie, no ale posiada...

8. Czynnik probierza trucizny – Sprawdza się u szczurów, delegujących taki żywy próbnik do nieznanego (potencjalnie niebezpiecznego) żarcia. Obwąchujemy i nadgryzamy nieufnie dobra intelektualne, nauczywszy się, że reklamy zwykle bezwstydnie łżą i bestseller w 7 przypadkach na 10 wcale takim bestsellerem nie jest. Nie chcemy wydać niemałych przecież pieniędzy na coś, co nam się nie spodoba – dotyczy to przede wszystkim książek. Bezpieczniej jest ściągnąć książkę z sieci i zobaczyć co jest warta (za darmo) niż ryzykować finansowo. Oczywiście tutaj też działa samousprawiedliwiacz „jak mi się spodoba to kupię wersję papierową”. Nasuwa się wniosek, że klientowi przestała wystarczać pochwalna notka reklamowa (nieufni jesteśmy, nieufni) oraz jednostronicowy urywek treści. Gdyby miał do dyspozycji rozdział (lub dwa) mógłby zdecydować, czy książka go zainteresowała na tyle, by kupić całość – ku pożytkowi autora oraz wydawcy – czy też bez żalu porzucić.

 

Na razie wymyśliłam tyle.



czwartek, 29 września 2011, toroj

Polecane wpisy

  • Rekin drugiej świeżości

    Proszę Szanownych Państwa, jest sobie pewna restauracja. W tej restauracji klient płaci za jedzenie z góry, a nie po spożyciu posiłku. Byłoby to normalne, gdyby

  • Szydełkowanie miarą wartości człowieka

    Niedawno na twarzoksiążce ktoś napisał notkę o tym, że taki jeden nieprzyjemny pan twierdzi, jakoby kobieta w glanach powinna się powiesić, a ktoś inny, iż dzie

  • Wniosek

    Jeśli jesteś ciągle tak zmęczony, że nie jesteś w stanie czytać książek, to tym bardziej jesteś zmęczony na robienie czegokolwiek innego. Innymi słowy: jesteś z

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Aa., *.tel.tkb.net.pl
2011/11/15 21:04:27
Dodać jeszcze trzeba chomika studenckiego, gdy jedna osoba, z niemałą pomocą grupy, zbiera wszystkie materiały na kolejne zajęcia i egzaminy. Bardzo przydatne w szczególności gdy książka jest w czytelni jedna.