CIS - charakter, inteligencja, sarkazm. A także plotki i marudzenie egzystencjalne.
statystyka
Blog > Komentarze do wpisu
STYMULACJA KOTA

W jednym mądrym artykule pani kotolog przeczytałam, że kota trzeba stymulować, bo inaczej się nudzi, głupieje i dostaje nerwicy. Co za tym idzie sam sobie wynajduje rozrywki, niszczy meble albo śpi całymi dniami, albo się wylizuje do łysego... W każdym razie stymulacja to coś pozytywnego. Na wsi albo w domu z ogródkiem problemu nie ma, bo kot się stymuluje sam, czając się na wróble, łapiąc myszy i nornice, albo włażąc na drzewo, albo rozgrzebując klomby... no różne rzeczy taki kot może robić, jak ma możliwość wyjścia na dwór. Natomiast w bloku, na pierwszym piętrze możliwości jakby maleją. W ramach stymulacji kota pozostaje obserwowanie ptaków przez okno (nie zawsze są jakieś ptaki do stymulacji), drapanie foteli (niemile widziane przez panią), włam do szafy ubraniowej (zdecydowanie zabroniony), gra w piłkę w wannie, ganianie papierka i rozmaite myszki, piłeczki, dzwoneczki – czyli wszystko, czym prawdziwy kot gardzi (bo najlepsze do zabawy są i tak papierowe torby oraz plastikowe obejmy od paczek.

Swego czasu kupowałam swoim kocim lokatorom rozmaite zabawki: szmaciane rybki na gumce, myszki na wędce (podstawową wadą tej wędki był fakt, że na drugim jej końcu musi być człowiek) i rozmaite tego rodzaju gadżety. 90 procent okazywało się totalnymi niewypałami. Piłka na baterie z doczepionym wijącym się szczurowatym stworem, na oko atrakcyjna, za bardzo hałasowała i wystraszyła Rudiego niemal na śmierć. Podobnie wybredny był w kwestii futrzanych myszek – zawsze musiały być białe (ewentualnie szare) i gładkowłose. Raz kupiłam mysz w wersji afro i musiałam ją ostrzyc, gdyż kot zareagował obrazą i potępieniem. On się nie będzie stymulował jakimś paskudztwem, co mu włazi do nosa, i już. Interaktywna mysz piszcząca po chwilowym zainteresowaniu została uznana za niefajną, może właśnie dlatego, że piszczała, a może dlatego, że kosztowała więcej niż 3 zł. Myszka działająca na zasadzie wańki-wstańki również została olana, choć teoretycznie pacanie łapą czegoś co się rusza jakby samo, powinno być atrakcyjne. Do tej pory najukochańszą zabawką Tori jest zwykła maskotka za parę zet, kupiona w kiosku. Malutki szary kotek, noszony w pysku i wylizywany, jakby to była kocia lalka. Naturalnie „barbie” jest już strasznie brudna i naprawdę nie wiem, co będzie, kiedy zniszczy się do reszty, bo wymiana na cokolwiek innego nie wchodzi w rachubę. Pod tym względem Tori zachowuje się jak dziecko – „misio bez oczka jest najpiękniejszy i najukochańszy na świecie”.

Ale wróćmy do tematu stymulowania kotów. Przejrzałam oferty w sieci, reklamujące zabawki dla kotów i zaniemówiłam z wrażenia. Proszę bardzo, Panic Mouse czyli coś w rodzaju elektronicznej wędki z czujnikiem ruchu, nie potrzebującej człowieka na drugim końcu. Mysz na kółkach, sterowana pilotem – nie jestem pewna kto miałby obsługiwać pilota, kot czy ja? Pluszowy ser z dziurami, w którym w środku są jakieś dzwoniące piłeczki. Kosmata piłka z uchwytem do wieszania na klamce. Pseudo akwarium bez wody, z piłeczką do łapania. (Prawdziwe akwarium jest sto razy lepsze, to powie wam każdy kot!) Częściowo kryty tor do turlania piłeczki. Składany z modułów. A w końcu absolutny hit: centrum kociego masażu, z jakimiś dziwnymi szczoteczkami i wypustkami.

A w końcu refleksja: im bardziej skomplikowana zabawka i droższa, tym mniej kot się nią interesuje – to aksjomat. Najlepiej to przedstawia Simon Tofield na obrazku, gdzie Simon właśnie skończył montować niesłychanie wypasiony, wielopiętrowy drapak dla swojego kota, a ten tymczasem obok cały szczęśliwy bawi się w kartonie wypełnionym kawałeczkami styropianu.

Najnowsza kocia zabawka ma postać małej butelki po wodzie mineralnej, od której odcięłam szyjkę, a do środka nasypałam chrupek. Tori suwa tę butelkę po dywanie, wsadza łapę do środka, wybiera chrupki po jednej i zjada. Rudi uznał, że za dużo fatygi. Albo może wydaje mu się, że zabawka jest nadal za droga?

czwartek, 22 października 2009, toroj

Polecane wpisy

  • Rozważania nad ludowym porno

    Z powodu braku telewizora i ogólnej niechęci do TV polskiej ogólnie, nie oglądałam Eurowizji. Jednak pewne wpisy na facebooku nakłoniły mnie do odszukania paru

  • Jak zrobić ekologiczną piłeczkę dla kota

    Jak zrobić ekologiczną piłeczkę dla kota. Potrzebne: 1 para starych skarpetek, które już się tak znosiły, że chcemy je wyrzucić. Skarpetki oczywiście powinny by

  • Koci horror

    Zacznę od tego, że Ryżyk do tej pory nie bał się niczego. Może poza odkurzaczem – trochę. Po prostu widać różnicę pomiędzy kocim „nie lubię i unikam

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Stworek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/10/24 11:40:57
Wskaźnik laserowy, zawsze i wszędzie. Tylko też wymaga człowieka.
-
Gość: Aszura, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/10/25 13:07:56
Moim zdaniem największej rozrywki dla rozbrykanego kociaka dostarczają długie włosy. Też z człowiekiem na końcu, a co gorsza - z twarzą owego. Z doświadczenia wiem, że psy również gardzą wymyślnymi zabawkami, zadowalając się wydłubywaniem koralików z najlepszych butów, albo zjadaniem najdroższego kremu. W końcu nic na świecie nie jest tak zabawne jak wściekła pańcia.
-
Gość: Mru, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/10/25 18:13:46
Swego czasu mój kot ukochał sobie pluszową piłeczkę w pomarańczowo-żółte paski, która wcześnie doczepiona była do pluszowego pieska. Po krótkim czasie została odczepiona i przez kilka lat pozostawała jego ukochaną i uwielbianą zabawką. Teraz niestety już nie potrzebuje zabawek- zawansowany wiek (16 lat) pozwala na nieiwele więcej niż spanie, domaganie się pieszczot i kłótnie z właścicielem (jakim prawem siedzisz na TYM fotelu? przecież to MOJE miejsce!).
-
Gość: lenn, *.chello.pl
2009/10/28 00:54:19
myszki z kocich sklepów Yoko wystarczają na 15 minut. po tym czasie myszka jest już zazwyczaj wypatroszona do żywego plastiku i oskalpowana ze sztucznego (?) futerka. jak jakaś ofiara bękarta wojny. czasem też zezwłok jest brany w ustronne miejsce i starannie wylizywany, aż do wypadnięcia włosów. najtańszą zabawką dla mojej małej psychopatki jest kuleczka z folii aluminiowej, ale średnica musi być mniejsza niż 1 cm. inaczej nie latałaby tak fajnie po pyszczku podczas podrzucania w górę, na leżąco, a pani nie panikowałaby, ze kot się zadławi. oczywiście kuleczki gubią się bardzo szybko, a odnajdywane są tylko podczas przeprowadzek z całym umeblowaniem (niestety wiem co mówię... przeżyłam to już 3 razy za kadencji Yoko) albo porządków wielkanocnych.

polecam:)